Jak zachować skuteczność w warunkach stresu, Beata Dyraga

Grudzień 2010

Logo Personel i ZarządzanieZarządzam kilkunastoosobowym zespołem. Ostatnio w firmie zachodzi dużo zmian w związku z coraz większym udziałem kapitału zagranicznego. W zasadzie jestem przyzwyczajony do zmian, ale ostatnio zauważam u siebie coraz większą irytację i podenerwowanie. Cały czas czuję się spięty. Mam wrażenie, ze przenoszę to na swoich pracowników. W domu też nie dzieje się najlepiej… Jak zachować spokój i zdrowy rozsądek pomimo stresu?Siła i odporność psychiczna to zdolność człowieka do osiągania szczytowej formy i wysokich wyników pomimo presji oraz trudności. A presja czasu, wyzwania, zmiany, konieczność dostosowania się do zmieniających warunków rynku, to codzienność dla współczesnego menedżera.

Zmieniająca się co chwila rzeczywistość, nieprzewidywalność zdarzeń i przyspieszające tempo życia jakie charakteryzuje ostatnie lata stawia nas w sytuacjach wymagających umiejętności radzenia sobie z emocjami, dużej elastyczności, otwartości na nowe rozwiązania i wychodzenia ze schematów.

Proaktywność

Niezwykle ważną cechą, niezbędną do tego, aby w takich warunkach zachować skuteczność, jest proaktywność. W skrócie rzecz ujmując jest to sztuka oddzielenia rzeczy, na które nie mamy wpływu od tych, w których nasze działanie może coś zmienić. Gros frustracji, które przeżywamy, związanych jest z pozbawioną sensu próbą przebicia głową muru. Najprostsze przykłady to rozpamiętywanie tego, co już się zadziało, budowanie czarnych scenariuszy przyszłości, dyskutowanie nad rzeczami, których nie jesteśmy władni zmienić. Jedną z takich rzeczy są decyzje naszych przełożonych – odgórnie narzucone warunki, procedury czy też zadania i cele. Wiele rzeczy w życiu, a wśród nich pracę, dostajemy w „pakietach” i przyjmując je jako pakiet tylko do pewnego stopnia możemy wpływać na poszczególne jego składowe.

Postawę proaktywną można by porównać do poruszania się w labiryncie, który ma nas doprowadzić do określonego celu. Niektóre z korytarzy labiryntu są na głucho zamknięte i nie ma sensu na dłużej przy nich się zatrzymywać. Otwartość na nowe rozwiązania, szukanie obszarów, w których można coś zmienić, zrobić i elastyczność w działaniu to niewątpliwie kluczowe elementy takiej postawy. Proaktywność życiowa powoduje, że nasza strefa wpływu powiększa się, a poczucie wpływu to ważny element odporności psychicznej.

Reaktywność docelowo będzie zmniejszać naszą strefę wpływu i satysfakcję z tego co robimy.

Każdy człowiek ma pewne obszary, w których jest bardziej proaktywny bądź reaktywny. Warto się temu przyjrzeć i zobaczyć ślepe korytarze, w których zazwyczaj grzęźniemy powtarzając podobne schematy zachowań. Nietrafione procedury? Niekompetentny szef? Roztrząsanie tego co można było zrobić a nie zostało zrobione (i nie mówię tutaj o szybkim podsumowaniu i wyciągnięciu wniosków na przyszłość)? Wracanie do przeszłości i obwinianie siebie czy innych?
Znajdź swoje własne schematy. Zawsze pytaj samego siebie „czy mam na to wpływ”?

Odpowiedzialność za swoje emocje – klucz do zachowań

Wszystkie sytuacje, które postrzegamy jako stresujące, wyzwalają (budzą) w nas pewne negatywne emocje. Kluczowym słowem jest „wyzwalają” (budzą), którego często używamy nie zdając sobie sprawy jaki mechanizm za tym słowem stoi.
Wyzwalać możemy coś, co już istnieje, ale jest uśpione, stłumione. Oznacza to, że emocje, które się w nas budzą należą do nas i były już w nas wcześniej – ZANIM zaistniała tzw. stresująca sytuacja. Można stąd wywnioskować, że to nie ludzie i sytuacje są winni tego jak się czujemy. Oni tylko pokazują nam, niczym lustro, coś, co już w nas wcześniej było. Umiejętność zauważenia tego mechanizmu w codziennym życiu spowoduje, że tzw. kryzysy staną się naszą szansą na rozwój. Z kolei obwinianie innych o to jak się czujemy prowadzi do pogłębiania naszej frustracji. Spowoduje, że trudne sytuacje i kryzysy będą nas osłabiać i pogrążać w coraz większym chaosie emocjonalnym zamiast nas wzmacniać. Nie sposób tu nie zacytować biblijnego Elifaza w rozmowie z Hiobem „Szczęśliwy człowiek, którego Bóg smaga” czy też popularnego powiedzenia „Co nas nie zabije to nas wzmocni”.

Przychodził do mnie na indywidualne zajęcia dyrektor działu handlowego w dużej francuskiej korporacji. Pomimo wysokiej pozycji miał niskie poczucie własnej wartości. Pracując ze swoim kilkunastoosobowym zespołem często spotykał się z podważaniem swoich kompetencji przez pracowników. W rzeczywistości podwładni wypowiadali własne zdanie, proponowali inne, alternatywne rozwiązania problemów, które on odczytywał jako podważanie własnych kompetencji. Zanim się spotkaliśmy w wyniku zbyt autorytatywnej polityki i ciągłych spięć z zespołu odeszło kilka osób.
Pani Prezes pewnej firmy z branży reklamowej miała w sobie poczucie dźwigania wszystkiego na własnych plecach. Doszło do tego, że nawet spotkania ze znajomymi traktowała jako kolejny obowiązek, a nie przyjemność. „Jeszcze muszę iść do teatru, i do fryzjera, i napisać ofertę i na dodatek koleżanka do mnie zadzwoniła…” . Nawet nowi klienci stawali się kolejnym obciążeniem a nie szansą.

Reasumując ważne jest, żeby zobaczyć swoje emocje, które odczuwamy w stresujących sytuacjach. Często, w wyniku tej obserwacji, odkryjemy swoje własne, powtarzające się schematy, u podstaw których leżą wcześniej nieuświadomione uczucia.

Tu i teraz znaczy efektywnie

Na czym się koncentrujemy będąc w sytuacji stresowej? Z moich obserwacji wynika, że najczęściej „na gwałt” szukamy wyjścia z takiej sytuacji. Targani przez emocje rozpaczliwie szukamy rozwiązania.

Efektywność jednak – szczególnie w czasach permanentnych zmian – wymaga kreatywności i przełamywania schematów zachowań. A nie zrobimy tego mając emocjonalne klapki na oczach, w panice i z „myślotokiem” w głowie.

Potrzebujemy wyskoczyć z tego myślotoku, z głowy, zobaczyć sytuację świeżym okiem. Bez naszych emocjonalnych i intelektualnych filtrów (przekonań). Takie spojrzenie dopiero pozwoli nam na zmianę podejścia w działaniu.

Może to zaistnieć tylko wtedy, kiedy skoncentrujemy się na TU I TERAZ czyli na ciele. Umysł jest zwykle w przeszłości albo przyszłości, tuż za lub tuż przed, ciało – zawsze w teraźniejszości.

Ćwiczenie, które polecam do robienia kilka razy dziennie, to obserwacja swojego ciała. Na początku robimy je z zamkniętymi oczami, po kilku tygodniach treningu – z otwartymi. „Kierujemy” oczy do środka i przez ok. 1-2 minuty obserwujemy swoje ciało od wewnątrz; wszelkie spięcia, objawy fizyczne, bóle itp. Ćwiczenie to powtarzane wielokrotnie spowoduje, ze w obliczu stresu będzie nam łatwiej skoncentrować się na tu i teraz i zobaczyć całą sytuację z innej perspektywy. Bo właśnie dzięki świadomej obecności rodzi się spokój, intuicja i kreatywność w rozwiązywaniu problemów. Uzyskujemy dostęp do całej gamy rozwiązań, których będąc w stresie po prostu nie widzimy.

—–

Autorka jest trenerem i prezesem w Grupie Szkoleniowo-Doradczej PRODIALOG. Prowadzi między innymi autorskie zajęcia Praktyki Świadomej Obecności pomagając rozwijać pozaintelektualny potencjał swoich klientów.
KONTAKT: beata.dyraga@prodialog.pl

Masz więcej pytań?

Z chęcią na nie odpowiemy - zostaw swój numer telefonu.


Wyślij
Numer zostanie wykorzystany tylko i wyłącznie do kontaktu z Tobą ze strony Prodialog. Nikomu nie zostanie on udostępniony.
Szczegółowe informacje RODO

menu